< Powrót

02 listopada 2026

W Łabiszynie zniknęła strefa zamieszkania. Znaki zmieniono, problem pozostał

W Łabiszynie zniknęła strefa zamieszkania. Znaki zmieniono, problem pozostał

W części Łabiszyna zabudowanej domami jednorodzinnymi z dnia na dzień zmieniły się zasady ruchu drogowego. Dotychczasową strefę zamieszkania zastąpiono strefą ograniczonej prędkości do 30 km/h. Mieszkańców wcześniej o tym nie poinformowano, nie przeprowadzono również konsultacji. Tymczasem zmiana odebrała pieszym szczególne pierwszeństwo na całej szerokości drogi, a problem nieprawidłowego parkowania, który mógł być jedną z przyczyn tej decyzji, nadal pozostaje nierozwiązany.

W Łabiszynie jest część miasta zabudowana głównie domami jednorodzinnymi, nazywana osiedlem. To miejsce, gdzie ulice służą nie tylko do dojazdu do posesji. Ludzie spacerują, wychodzą z psami, dzieci odwiedzają kolegów, jeżdżą na rowerach i spędzają czas przed domami.

Przez wiele lat obowiązywała tam strefa zamieszkania. Kierowcy mogli poruszać się z prędkością maksymalnie 20 km/h, a piesi mieli pierwszeństwo przed pojazdami i prawo korzystania z całej szerokości drogi.

W tym roku dotychczasowe znaki zniknęły. Zastąpiło je oznakowanie strefy ograniczonej prędkości do 30 km/h.

Mieszkańców o zmianie nie poinformowano. Nie było również konsultacji. Pewnego dnia po prostu pojawiły się inne znaki.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że zmiana jest niewielka. Przecież ograniczenie prędkości nadal obowiązuje, a 30 km/h nie wydaje się dużą prędkością. Problem w tym, że strefa zamieszkania nie sprowadza się jedynie do ograniczenia prędkości. To szczególne zasady ruchu, które zapewniają pieszym znacznie większe uprawnienia.

I właśnie te uprawnienia mieszkańcy utracili.

Piesi stracili pierwszeństwo

Art. 11 ust. 5 Prawa o ruchu drogowym przyznaje pieszym w strefie zamieszkania prawo korzystania z całej szerokości drogi oraz pierwszeństwo przed pojazdami.

Oznaczało to, że pieszy nie musiał ograniczać się do chodnika czy wąskiego fragmentu jezdni przy jej krawędzi. Mógł korzystać z całej drogi, a kierowca miał obowiązek respektowania jego pierwszeństwa.

Po zmianie na strefę 30 obowiązują ogólne zasady ruchu pieszych. Tam, gdzie znajduje się droga dla pieszych, należy z niej korzystać. Jezdnia nie jest już przestrzenią, po której piesi mogą swobodnie poruszać się na dotychczasowych zasadach.

Przyglądając się tej sprawie, zwróciłem uwagę na coś jeszcze.

Na mapie geodezyjnej udostępnianej w geoportalu Starostwa Powiatowego w Żninie na części ulic wyraźnie rozróżniono jezdnię i chodnik.

W terenie nie zawsze jest to jednak oczywiste.
⁠


⁠Na niektórych odcinkach chodnik jest tradycyjnie wyniesiony ponad poziom jezdni i oddzielony krawężnikiem. W innych miejscach obie powierzchnie znajdują się na tej samej wysokości, są wykonane z kostki brukowej, a ich granicę wyznacza jedynie pas czerwonej kostki.

Dla osoby, która nie zna dokumentacji drogi, taki fragment może wyglądać jak jedna wspólna, utwardzona powierzchnia.

Na mapie geodezyjnej można zauważyć odrębne oznaczenia jezdni i chodnika. To istotna informacja, choć dla pełnego potwierdzenia przeznaczenia poszczególnych fragmentów należy również sprawdzić dokumentację drogową.

Trudno jednak oczekiwać, aby każdy mieszkaniec przed zaparkowaniem samochodu otwierał geoportal i analizował oznaczenia geodezyjne. Ludzie kierują się przede wszystkim tym, co widzą na ulicy.

I tutaj zaczyna się kolejny problem.

Samochody stoją na chodnikach, choć kierowcy mogą nawet o tym nie wiedzieć

Na ulicach, gdzie chodnik jest wyniesiony ponad jezdnię, jego przeznaczenie zwykle nie budzi wątpliwości. Inaczej wygląda sytuacja tam, gdzie obie nawierzchnie znajdują się na jednym poziomie.

Samochody pozostawiane przed posesjami zajmują w takich miejscach przestrzeń, która według dostępnej mapy geodezyjnej została oznaczona jako chodnik.

Nie musi to wynikać ze świadomego lekceważenia przepisów. Mieszkańcy mogą po prostu nie wiedzieć, że fragment nawierzchni oddzielony jedynie czerwoną kostką jest przeznaczony dla pieszych.

Przez wiele lat funkcjonowała tam strefa zamieszkania. Piesi mogli poruszać się całą szerokością drogi, więc nawet jeśli samochód zajmował chodnik, jego ominięcie na jezdni odbywało się na zasadach szczególnie chroniących pieszych.

Oczywiście takie parkowanie nie stawało się przez to legalne. W strefie zamieszkania postój był dopuszczalny wyłącznie w wyznaczonych miejscach. Jednak pieszy, który omijał zaparkowany pojazd, nadal miał pierwszeństwo przed samochodami.

Po zmianie organizacji ruchu sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Pieszy powinien korzystać z chodnika, ale ten bywa zajęty przez zaparkowane samochody. Żeby ominąć przeszkodę, musi niekiedy wejść na jezdnię, na której nie ma już szczególnego pierwszeństwa.

Nie oznacza to, że w takiej sytuacji pieszy ma bezwzględny zakaz wejścia na jezdnię. Musi jednak stosować się do ogólnych zasad ruchu, zachować ostrożność i ustępować miejsca nadjeżdżającym pojazdom.

W praktyce zmieniono zasady na mniej korzystne dla pieszych, nie usuwając przeszkód, które utrudniają im poruszanie się.

Trudno mi dostrzec w tym poprawę warunków korzystania z tych ulic.

Zmiana strefy nie sprawiła, że parkowanie stało się legalne

To jeden z najważniejszych aspektów całej sprawy.

Z informacji, które do mnie dotarły, wynika, że jednym z powodów likwidacji strefy zamieszkania mogły być zgłoszenia na Policję dotyczące samochodów parkowanych przed posesjami.

W strefie zamieszkania przepisy dopuszczają postój wyłącznie w miejscach do tego wyznaczonych. Ponieważ takich miejsc nie przygotowano, samochody pozostawiane przed domami mogły być parkowane niezgodnie z przepisami, nawet jeżeli nie powodowały bezpośredniego zagrożenia.

Według otrzymanej przeze mnie relacji interwencje dotyczyły przede wszystkim pojazdów stojących na zakrętach i w pobliżu skrzyżowań, gdzie ograniczały widoczność.

Jeżeli rzeczywiście był to główny powód zmiany, warto przyjrzeć się temu, co udało się w ten sposób osiągnąć.

Po likwidacji strefy zamieszkania postój samochodów nie musi już odbywać się wyłącznie w wyznaczonych miejscach. Nie oznacza to jednak, że kierowcy mogą parkować gdziekolwiek.

Nadal obowiązuje art. 47 Prawa o ruchu drogowym, który określa warunki zatrzymywania i postoju pojazdów na drodze dla pieszych. W szczególności należy zachować co najmniej 1,5 metra wolnej przestrzeni chodnika i nie utrudniać ruchu pieszym.

Jeżeli samochód zajmuje całą szerokość chodnika i uniemożliwia przejście, takie parkowanie nie spełnia tych wymagań.

Nadal obowiązują też zakazy zatrzymywania pojazdów na skrzyżowaniach, w odległości mniejszej niż 10 metrów od nich oraz w innych miejscach, gdzie zatrzymanie powoduje zagrożenie albo utrudnia ruch.

Oznacza to, że samochody stojące przy posesjach w sposób blokujący chodniki nadal są zaparkowane nieprawidłowo. Podobnie jak pojazdy pozostawiane w miejscach ograniczających widoczność i naruszających obowiązujące zakazy.

Jeśli celem zmiany było rozwiązanie problemu nielegalnego parkowania, to w przypadku samochodów zastawiających chodniki problem pozostał. Zmieniło się natomiast to, że piesi utracili pierwszeństwo na całej szerokości drogi.

I właśnie to budzi moje największe zastrzeżenia.

Dlaczego nie wyznaczono miejsc parkingowych?

Jest jeszcze rozwiązanie, które wydaje się w tej sytuacji warte szczególnej uwagi.

Przepisy pozwalają wyznaczać miejsca postojowe w strefie zamieszkania. Nie ma konieczności likwidowania całej strefy tylko po to, aby umożliwić mieszkańcom legalne pozostawianie samochodów przed posesjami.

Można było przeanalizować poszczególne ulice i wskazać miejsca, w których postój nie ogranicza widoczności, nie utrudnia ruchu i nie zajmuje przestrzeni niezbędnej pieszym.

Tam, gdzie pozwalałyby na to szerokość drogi i warunki bezpieczeństwa, można było takie miejsca odpowiednio oznaczyć.

W ten sposób mieszkańcy zyskaliby możliwość legalnego parkowania w wyznaczonych lokalizacjach, a piesi zachowaliby uprawnienia wynikające ze strefy zamieszkania.

Nie twierdzę, że przed każdą posesją dałoby się wyznaczyć miejsce postojowe. Na niektórych odcinkach mogłoby to być niemożliwe ze względu na szerokość drogi, przebieg chodnika czy konieczność zapewnienia odpowiedniej widoczności.

Właśnie dlatego potrzebna byłaby analiza miejscowych warunków i rozsądne zaplanowanie parkowania.

Zamiast tego zmieniono zasady ruchu na całym obszarze.

Nie wiem jeszcze, czy wyznaczenie miejsc postojowych było w ogóle rozważane. Zamierzam o to zapytać.

Bo jeśli problem dotyczył parkowania, dlaczego rozwiązanie objęło również pierwszeństwo pieszych, prędkość samochodów i zasady korzystania z ulic przez najmłodszych mieszkańców?

A co z dziećmi?

Nie można również zapominać o konsekwencjach tej zmiany dla dzieci.

Zgodnie z art. 43 Prawa o ruchu drogowym dziecko w wieku do 7 lat może korzystać z drogi tylko pod opieką osoby mającej co najmniej 10 lat. Przepisy przewidują jednak wyjątek dla strefy zamieszkania oraz drogi dla pieszych.

W dotychczasowej strefie zamieszkania sześcioletnie dziecko mogło więc zgodnie z tym przepisem samodzielnie korzystać z całej drogi. Nie oznaczało to oczywiście, że rodzice byli zwolnieni z odpowiedzialności za zapewnienie mu bezpieczeństwa.

Po zmianie na strefę 30 dziecko nadal może samodzielnie korzystać z drogi dla pieszych, ale nie ma już takiego samego uprawnienia do korzystania z jezdni.

I tutaj ponownie wracamy do problemu samochodów zajmujących chodniki.

Wyobraźmy sobie sześcioletnie dziecko, które chce przejść kilka posesji dalej do kolegi. Idzie chodnikiem, ale nagle trafia na samochód zajmujący całą jego szerokość.

Wcześniej mogło ominąć pojazd, korzystając z pierwszeństwa przysługującego pieszym w strefie zamieszkania. Teraz taki wyjątek nie obowiązuje na jezdni, a dziecko w tym wieku nie może samodzielnie korzystać z niej na dawnych zasadach.

Dla dorosłego może to być jedynie niedogodność. Dla małego dziecka oznacza już istotną zmianę prawną i potencjalne zagrożenie.

Zmieniła się również sytuacja dzieci jadących rowerami pod opieką dorosłych. Dziecko do 10 lat kierujące rowerem pod taką opieką jest w rozumieniu przepisów pieszym. W strefie zamieszkania korzystało więc ze szczególnego pierwszeństwa przed pojazdami. Po zmianie już go nie ma.

To wszystko ma znaczenie w miejscu, gdzie dzieci od lat korzystają z ulic w codziennym życiu.

Dwa lata temu mieszkańcy prosili o poprawę bezpieczeństwa

Cała sytuacja zastanawia mnie tym bardziej, że już w 2024 roku mieszkańcy ulicy Nadrzecznej zwracali uwagę na zagrożenia związane z prędkością samochodów.

29 lutego 2024 roku do Urzędu Miejskiego w Łabiszynie wpłynęła petycja dotycząca podjęcia działań zwiększających bezpieczeństwo.

Mieszkańcy wskazywali między innymi na nadmierną prędkość pojazdów, pieszych korzystających z ulicy oraz dzieci, które się po niej poruszają. Wnioskowali o zastosowanie rozwiązań spowalniających ruch.

Burmistrz w odpowiedzi z 21 maja 2024 roku poinformował o negatywnym rozpatrzeniu petycji. W uzasadnieniu wskazano, że przeprowadzona wizja w terenie nie potwierdziła zgłaszanych zagrożeń. Powołano się również na brak kolizji na przedmiotowej ulicy.

Z informacji, które otrzymałem, wynika jednak, że po późniejszych rozmowach z radnym reprezentującym ten rejon burmistrz zgodził się na wykonanie infrastruktury ograniczającej prędkość w postaci progów zwalniających.

Mieszkańcy zabiegali więc o dodatkowe zabezpieczenia ze względu na zbyt szybką jazdę samochodów.

Dwa lata później na tym samym obszarze zwiększono dopuszczalną prędkość z 20 do 30 km/h i zlikwidowano szczególne pierwszeństwo pieszych.

Trudno nie zapytać, jakie argumenty przemawiały za zmianą w takim kierunku.

Nie twierdzę, że samo zwiększenie dopuszczalnej prędkości musi prowadzić do wypadków. Ale w miejscu, gdzie mieszkańcy wcześniej zgłaszali obawy o bezpieczeństwo dzieci i pieszych, taka decyzja powinna mieć przekonujące uzasadnienie.

Mieszkańców nikt nie zapytał

Osobną sprawą jest sposób wprowadzenia nowej organizacji ruchu.

Nie przeprowadzono konsultacji z mieszkańcami. Nie przedstawiono im wcześniej planowanych rozwiązań ani nie poinformowano o konsekwencjach likwidacji strefy zamieszkania.

Znaki po prostu zmieniły się z dnia na dzień.

Przepisy nie wymagają przeprowadzania konsultacji społecznych przy każdej zmianie organizacji ruchu. Nie oznacza to jednak, że rozmowa z mieszkańcami nie ma znaczenia.

W tej sprawie mogłaby mieć szczególnie duże.

Wystarczyłoby porozmawiać z osobami mieszkającymi przy tych ulicach, aby dowiedzieć się, gdzie występują problemy z parkowaniem oraz gdzie samochody ograniczają widoczność.

Można byłoby również wyjaśnić mieszkańcom, że pas czerwonej kostki na części ulic oddziela jezdnię od powierzchni ujętej w dokumentacji geodezyjnej jako chodnik.

Bo trudno wymagać od ludzi prawidłowego korzystania z infrastruktury, której przeznaczenie nie jest dla nich czytelne.

Odpowiednie wyznaczenie miejsc postojowych i jasne informacje dla mieszkańców mogłyby rozwiązać przynajmniej część zgłaszanych problemów.

Bez konieczności automatycznego rezygnowania ze strefy zamieszkania.

Nie wiem, dlaczego takiej drogi nie wybrano. Nie znam jeszcze zatwierdzonego projektu organizacji ruchu ani jego uzasadnienia.

Wiem natomiast, że mieszkańców postawiono przed faktem dokonanym.

Zamierzam sprawdzić, dlaczego podjęto taką decyzję

W najbliższym czasie zamierzam wystąpić do właściwych organów o udostępnienie dokumentacji dotyczącej zmiany organizacji ruchu.

Chcę ustalić, kto wystąpił z inicjatywą likwidacji strefy zamieszkania, jakie były oficjalne powody tej decyzji i czy przed jej podjęciem analizowano sytuację pieszych.

Szczególnie interesuje mnie, czy uwzględniono istniejące chodniki oraz sposób parkowania samochodów przed posesjami.

Chcę również wiedzieć, czy rozważano wyznaczenie miejsc parkingowych przy zachowaniu dotychczasowej strefy zamieszkania.

Nie przesądzam, że nowa organizacja ruchu została wprowadzona z naruszeniem prawa. Bez dokumentów nie sposób tego rzetelnie ocenić.

Mam jednak poważne wątpliwości co do zasadności zmiany, która ograniczyła uprawnienia pieszych, podniosła dopuszczalną prędkość i nie usunęła problemu samochodów blokujących chodniki.

Nie oczekuję, że przed każdym domem powstanie miejsce parkingowe. Nie uważam też, że potrzeby kierowców należy ignorować.

Nie powinno się jednak rozwiązywać problemu kierowców kosztem bezpieczeństwa i wygody pieszych, jeżeli istnieją inne możliwości.

Jeśli faktycznym problemem było parkowanie, należało sprawdzić, gdzie można je legalnie dopuścić, a gdzie trzeba go zakazać. Samo zastąpienie strefy zamieszkania strefą 30 nie rozwiązało problemu parkowania na chodnikach.

Chciałbym więc poznać odpowiedź na jedno pytanie:

Co konkretnie zyskali mieszkańcy dzięki likwidacji strefy zamieszkania i dlaczego nie spróbowano rozwiązać problemu parkowania bez odbierania pieszym ich dotychczasowych uprawnień?

Mateusz Sznajdrowski

Stowarzyszenie Uczciwa Gmina

ul. Ogrodowa 11

89-210 Łabiszyn

NIP: 5621818768

REGON: 524961248

Numer konta: 81 1020 1505 0000 0602 0246 2968

2026 r. Stowarzyszenie Uczciwa Gmina. Wszelkie prawa zastrzeżone.